Lunaya.
Smith milczał, prawdopodobnie przetrawiając moje myśli, podczas gdy obserwował brudną parę. Po minucie prychnął, odwrócił się i ruszył z powrotem po schodach.
– Przyślę kogoś po nich. Zabieramy ich do Tri-Moon – mruknął przez ramię.
– Czy to nie twój Alfa powinien o tym decydować? – odkrzyknęłam. A tak przy okazji, gdzie on, kurwa, jest? I gdzie jest Zelena?
– Alfy tu nie ma! – wrzasnął Sm






