Zelena.
Leżałam z głową opartą na piersi Gunnera. Zostaliśmy tu jeszcze przez kilka godzin, tak na wszelki wypadek. Żeby upewnić się, że ruja naprawdę minęła. Rozejrzałam się po małym pomieszczeniu i ogarnęło mnie znajome uczucie. Już tu kiedyś byłam.
– Gunner, gdzie jesteśmy? – zapytałam, siadając.
– Hm? – mruknął.
– Co to za miejsce?
Gunner usiadł prosto i spojrzał na mnie. Przygryzł wargę i pot






