Lunaya.
Venus już wstała i czekała na mnie, siedząc na brzegu swojej pryczy. Zbliżała się północ, Cleo jeszcze nie wróciła, a Alyse wciąż spała.
– Gotowa? – zapytałam Venus cicho, żeby nie obudzić Alyse. Skinęła głową, wstała i wyszła z namiotu. Kiedy szłyśmy przez las, w moim żołądku wezbrało nieprzyjemne uczucie. Sam las był cichy i ciemny. Drzewa były wysokie i silne, ich grube gałęzie osłaniał






