Lunaya.
– Skąd znasz tę wilczycę? – zapytał go Gunner, wskazując na mnie. Jego głośny i stanowczy głos odbił się od ścian.
– Poświęciłem czas, by z nią porozmawiać. Wierz lub nie, ale traktuję swoją rolę Bety poważnie, nie pozwolę byle komu kręcić się po mojej watasze – odparł z przekąsem. Gunner zrobił krok do przodu i wypiął pierś.
– Chcesz powiedzieć, MOJEJ watasze – powiedział protekcjonalnie.






