Lunaya.
Zelena leżała nieprzytomna na podłodze. Wciąż trzymałam jej dłoń w swojej, ale wszystko inne było zamazane. Czułam zawroty głowy i mdłości. Co się, kurwa, właśnie stało? Zanim zdążyłam zebrać myśli i odzyskać orientację, zostałam poderwana na nogi, a moje plecy z impetem uderzyły o ścianę. Mogłabym przysiąc, że w tynku zostanie odcisk mojego ciała. Zdrowy warkot sprawił, że całe pomieszcze






