Lunaya.
Powoli zaczęłam biec w kierunku siedziby watahy. Przy każdym uderzeniu łapy o ziemię ból przeszywał moje ciało, ale nie zwalniałam. Alyse nie odezwała się już ani słowem, po prostu biegła u mojego boku, przez całą drogę uważnie mnie obserwując. Gdy tylko dotarłyśmy na skraj wioski, wystartowała przed siebie. Nie zdawałam sobie sprawy, jak wolno w rzeczywistości biegnę. Zrobiłam może ze czt






