Zelena.
To nie może być prawda. Czy to... Artemis? Nie. Zrobiłam krok do przodu i właśnie miałam zawołać, kiedy Galterio warknął nisko. Używając swojej prędkości, uderzył w tył moich kolan jednym ramieniem, a drugim chwycił za górną część ciała. To było tak cholernie szybkie, że nawet nie zdążyłam się na to przygotować. Trzymał mnie na rękach w stylu panny młodej, i w mgnieniu oka wpadliśmy z powr






