Zelena.
Zamrugałam, otwierając oczy i spojrzałam w sufit. Pokój był oświetlony lampą wiszącą na suficie; świeciła mi prosto w oczy, zmuszając mnie do odwrócenia wzroku. Głowa Galteria wciąż spoczywała na mojej szyi. Jedną dłonią przytrzymywał mój kark, a drugą opierał na łóżku obok mojej głowy. Jego język i usta przesuwały się po mojej szyi w stronę jego nowego znamienia. Lizał, całował i ssał zna






