Lunaya.
Biegliśmy dalej w kierunku domu, ale zatrzymaliśmy się, gdy natrafiliśmy na kolejny batalion. Ten jednak był znacznie większy od poprzedniego. Bez wahania rzuciliśmy się do walki. Krew bryzgała wszędzie, a bolesne skomlenia i konające wycia odbijały się echem wokół nas. To była makabryczna, krwawa scena. Taka, której nigdy więcej nie chciałam oglądać. Nie po watahie Światła Księżyca, nie p






