Lunaya.
Wpatrywałam się w brudną kobietę, która wyglądała, jakby przeszła przez swoją własną wersję piekła. Mały chłopiec w jej ramionach wtulał się w jej objęcia tak mocno, jak tylko potrafił. Wyobrażam sobie, że oboje cuchnęliby strachem, gdybym była w stanie wyczuć ich zapach przez groteskowy smród ludzkich odchodów.
– Kim jesteś? – syknęłam cicho. Kobieta zasłoniła chłopca przed moim wzrokiem,






