Lunaya.
Zelena spojrzała za siebie i przyłapała mnie na tym, jak się w nią wpatruję, a do oczu zaczynają napływać mi łzy. Odwróciła wzrok i wyglądała na zakłopotaną. Oczywiście, że tak było – osoba, której nie zna, obca kobieta, wpatrywała się w nią z podziwem. Spuściłam głowę i zaczęłam bawić się medalionem na mojej szyi.
– Powiedziałaś „on”. Chciałaś się upewnić, że z „nim” wszystko w porządku.






