Whiskey.
– Więc, skąd przychodzisz? – zapytał mnie Gunner. Siedział naprzeciwko mnie przy małym palenisku. Upiekliśmy jedną z ustrzelonych przeze mnie kur. Była całkiem tłusta, z dużą ilością mięsa. Powoli odrywał mięso z piersi, a ja obgryzałam nogę. Po niespodziewanych czułościach ze strony Gunnera tego ranka, stałam się bardziej ciekawa dziewczyny, o której wspominał, tej, która na niego czeka.






