Aurora.
Zacieśniłam uścisk na boku Gunnera, wbijając paznokcie w jego ciało. Gunner wpatrywał się w Doyle'a, a Doyle odwzajemniał jego spojrzenie. Rozejrzałam się wokół, wciąż byliśmy otoczeni. Szybkim rzutem oka naliczyłam dziewięciu, dziesięciu wliczając Alfę. Powinno pójść z nimi łatwo. Powalałam już w pojedynkę większe grupy. Ale Gunner nie wyglądał na typa, który przestraszyłby się byle kogo.






