Zelena.
To musi być kolejna wizja Drakosa. Tyle że tym razem wydaje się jakaś inna.
„Aurora” – szepnęłam cicho. Nie wiedziałam nawet, czy mnie słyszy, ale warto było spróbować. Przewróciła się na brzuch i zwinęła w kłębek. Jej plecy były usłane świeżymi ranami od batów. Tego samego rodzaju ślady gościły kiedyś na moich własnych plecach. Uklękłam obok jej nędznego posłania i wyciągnęłam do niej ręk






