Zelena.
Z powrotem w domu znalazłam Roe w kuchni. To wyglądało prawie tak, jakby nie lubiła innych pokoi w domu, poza może biblioteką. Mogła wrócić do łóżka, nikt nie pomyślałby o niej z tego powodu gorzej. Ale nie, nawet w środku nocy, Roe zawsze znajdzie sposób, by zająć się gotowaniem.
– Cześć – powiedziałam, siadając na stołku przy blacie,
– Zeleno, kochanie, wszystko w porządku? – zapytał






