Zelena.
Gunner wziął mnie za rękę, a ja odwróciłam się, by za nim podążyć. Lupus maszerował u jego boku, a ta dwójka zaciekle szeptem o czymś dyskutowała. Nie mogłam skupić się na tym, co mówią, byłam zbyt wstrząśnięta ciałami, które mijaliśmy. Mój wzrok padł na kobietę leżącą twarzą do ziemi z ziejącą raną na plecach. Innego z szyją skręconą pod niemożliwym do wyobrażenia kątem. Trzy lub cztery c






