Co tu się, do cholery, dzieje?
Odciągam go na tyle daleko od tłumu, że w końcu go puszczam.
"Czy ty kompletnie zgłupiałeś?! Arturo jest twoim przyjacielem! O co, do cholery, w tym wszystkim chodzi?!"
"Zasłużył! Ten skurwysyn schodził do piwnicy!"
Frustruję się i szczypię nasadę nosa.
"Wiedziałeś, prawda?" Gorzko się śmieje i kręci głową. "Oczywiście, że wiedziałeś. Tobie też się podoba znęcanie na






