Oscar
Po prawie dwudziestu godzinach lotu i obowiązkowym przystanku w Bostonie na zatankowanie przed przelotem nad całym północnym Atlantykiem, w końcu wylądowaliśmy na lotnisku. To, co powinno być południem, wydaje się nocą w Hiszpanii. Nienawidzę różnicy czasu, ale ponieważ jestem przyzwyczajony do spania bardzo mało, jet lag zwykle mnie nie dopada. To samo dotyczy Luny – przynajmniej tak zakład






