Oscar
Nie muszę nawet wypowiadać swojego imienia, żeby bramkarz w Madness przepuścił mnie do środka. Rozpoznaje mnie z tych kilku razy, kiedy tu byłem – ostatni raz ponad rok temu. Lokal jest zapchany, jak każdej nocy. To ekskluzywny klub z parkietem do tańca i barem, ale także cichszą, bardziej odosobnioną strefą z niskimi stolikami i półokrągłymi sofami, gdzie bogaci i wpływowi mężczyźni dobijaj






