JARIS
Westchnąłem, patrząc na nią. — Twoje włosy. Wymagają umycia.
Zmarszczyła brwi. Było to trudne przy całej tej opuchliźnie na jej twarzy. — N-nie sądzę, żebym mogła umyć je sama.
— Wiem.
Wszedłem z nią do środka, a tym razem mi pozwoliła.
Zostawiłem ją tam i kazałem czekać, podczas gdy ja poszedłem po krzesło z pokoju.
— Chcesz mnie umyć osobiście? — zapytała z niedowierzaniem, gdy wróc






