**Perspektywa Judy**
– A kim ty w ogóle jesteś? – zapytała Meredith, unosząc brwi na widok mężczyzny stojącego za mną.
– To prywatna impreza – wtrąciła Sophia. – Nie byłeś zaproszony.
– To impreza watahy, a ty nie jesteś jej członkiem – dodała Meredith, przewracając oczami.
– Ale jest przystojny. Może powinien zostać – zamruczała Kelsey, trzepocząc rzęsami. Mój żołądek się skręcił i walczyłam






