Punkt widzenia Judy
Do czasu przyjazdu mojego i Gavina, wesele trwało już w najlepsze.
Ośrodek Cartera nie przypominał ani trochę tamtejszej, zwykłej restauracji. Wszystkie stoły i krzesła zostały rozsunięte, tworząc na samym środku parkiet do tańca. Z belek pod sufitem zwisały miękkie, białe zasłony, a wplecione w nie lampki błyszczały niczym maleńkie gwiazdy. Salę wypełniały okrągłe stoły, ozdob






