– Nie postawisz stopy na ziemi Blackwellów beze mnie – oświadczyłem stanowczo.
– W takim razie chodź ze mną – odparła bez wahania. – I tak poczuję się lepiej, jeśli będziesz przy mnie.
– Dobrze – odparłem, kiwając głową. – Jutro wyjeżdżamy do posiadłości, ale jak tylko wyczuję, że coś jest nie tak… natychmiast stamtąd znikamy.
Uśmiechnęła się szeroko i nachyliła, by pocałować mnie głęboko. Pozwoli






