Perspektywa Judy
Irene odwróciła się, by na mnie spojrzeć; jej oczy były zaczerwienione od łez, a nos też odrobinę poczerwieniał, co było niezawodnym znakiem jej rozpaczy. W tej chwili wyglądała tak młodo i bezbronnie, że aż serce mi pękało. Nienawidziłam tego, że musi przez to przechodzić, i że to wszystko wychodzi na jaw w tym pokoju, właśnie teraz.
Wszyscy gapili się na nią, próbując ocenić jej






