– Irene, nie słuchaj jej! – błagał Chuck. – Wiesz, że mnie kochasz... Tylko mi możesz ufać.
– Zamknij się – warknął Taylor, pochylając się nad twarzą Chucka. – Słyszeliśmy już od ciebie wystarczająco dużo.
Irene znów pociągnęła nosem, wyswobadzając się z moich ramion. Spojrzała na mnie... tak naprawdę na mnie spojrzała. Przez chwilę nie miałam pojęcia, co biega jej po głowie. A kiedy odwróciła się






