Perspektywa Judy
– To ja? – zapytała Irene, zbliżając się do lśniących na zielono postaci.
Jej oczy były szeroko otwarte ze zdumienia, gdy wpatrywała się we własną, zieloną kopię. Siedziała na kanapie, wtulona w zieloną sylwetkę Chucka, który spoglądał na nią z uśmiechem. Patrzyli sobie w oczy. Zielona, dymna mgła spływała z jego oczu wprost do jej, a ona coraz mocniej się w niego wtulała.
– Tak






