– Wiem, że masz rację – odparła z westchnieniem moja matka. – Po prostu zabierzcie ją do jej pokoju – rzuciła do Irene i Erika.
– Oczywiście – odparł bez wahania Erik, a po chwili poczułam kołysanie, gdy ruszył w stronę domu.
Ogarnął mnie znajomy zapach rodzinnego domu i poczułam falę rozchodzącego się po ciele ciepła.
To było znajome terytorium; dorastałam tu i czułam się bezpiecznie. Byłam półpr






