Pocałunek mógł trwać około minuty, ale Zachary całował ją z jeszcze głębszą namiętnością niż wcześniej.
Jej płonące wargi były całowane tak mocno, że wyglądały, jakby miała na nich szminkę. Czuła w ustach słaby, słodkawy posmak krwi.
– Nie rozumiem, Zachary. Znowu mnie karzesz? Co tym razem zrobiłam źle? – Charlotte uniosła twarz z uporem. W jej jasnych oczach mieszał się smutek z niechęcią.
– Kar






