Charlotte stała w ogrodzie przy schodach na tyłach oddziałów, tuż przed palmą.
Tiffany mruknęła coś do Brysona, który posłusznie zabrał rękę z jej talii i pozwolił jej spotkać się z Charlotte na osobności.
Tiffany zaczęła kipieć ze złości, gdy tylko stanęła twarzą w twarz z Charlotte.
– Charlotte Simmons, czy ty nie masz wstydu? Jak śmiesz ukrywać się w mojej sypialni i szpiegować moje prywatne sp






