Wgnieciony samochód Charlotte stał cicho na dziedzińcu. Od razu skierowała się w jego stronę.
– Dokąd idziesz?
Charlotte nagle usłyszała czysty, melodyjny głos Zachary’ego i odwróciła się w jego stronę. Dopiero wtedy zauważyła Zachary’ego stojącego pod platanem, nieopodal jej samochodu.
„Zachary!”
Kiedyś brzmienie jego głosu wystarczało, by ją zdenerwować, by sprawić, że serce waliło jej o żebra.






