Srebrne guziki spadały na ziemię, jeden po drugim.
Lorraine rozszerzyła oczy, wpatrując się w jasną, przypominającą świeży śnieg skórę Charlotte, teraz pokrytą zielonymi i czarnymi bliznami, niczym doskonała porcelana oszpecona pęknięciami.
– Czy to ci o czymś przypomina?
Charlotte drżała na całym ciele, a jej spojrzenie było lodowate.
– Zgadza się. To blizny, które mi zadałaś, nasyłając na mnie t






