Charlotte uspokoiła się.
– Rozumiem. Zapewne obwiniasz się, że przypadkiem zraniłeś Lorraine. Być może by ci wybaczyła, gdybyś przy niej został, a ty poczułbyś się odrobinę lepiej? Dlaczego nie jesteś z nią w szpitalu?
Wiedziała, że Zachary cierpi.
Jednak w tym momencie nie wydawał się wyglądać inaczej niż zwykle. Wciąż był tą samą wysoką, zimną górą lodu, która zdawała się nie czuć żadnego bólu..






