ARDEN
Cade i ja siedzieliśmy na długiej, skórzanej kanapie naprzeciwko Bethany, nasze nogi ocierały się o siebie. Rozpakował jeden z cukierków i wrzucił go sobie do ust, potem otworzył kolejny i nakarmił mnie.
Bethany Spirit nie odezwała się słowem. Oparła się na krześle, a jej wzrok przesuwał się tam i z powrotem między nami. Cisza była gęsta, przerywana jedynie odgłosem naszego żucia.
W końcu zm






