ARDEN
To była bardzo poważna chwila. Cade przytakiwał na ostrzeżenia Bethany. Ale pomimo wszystko, poczułam zew natury.
– Przepraszam – wypaliłam, prostując się. – Czy mogę iść do toalety? Trzymam już od… jakiejś godziny.
Oboje się na mnie spojrzeli.
Surowy wyraz twarzy Bethany lekko zadrżał. Cade natomiast wypuścił cichy oddech rozbawienia i nachylił się, żeby pocałować mnie w skroń.
– Słodka – s






