TESSA
„No chodź, kochanie, chodźmy do samochodu”.
Głos mojej matki był ciepły, ale wyczuwałam w nim nutę zmartwienia. Zawsze próbowała to przede mną ukryć, ale ja to czułam. Zawsze to czułam.
„Wszystko w porządku, wszystko w porządku” – mamrotała, mocniej owijając mi szalik wokół szyi, a potem odgarniając włosy z twarzy. Jej dłonie były ciepłe, mimo chłodu. „Niedługo będziemy w szpitalu”.
Byłam mł






