ABEL
– No kurwa, stary – wymamrotał Rowan, przeczesując włosy ręką i opierając się o kanapę.
– Dzieci śpią – dodał cicho, kiwając głową w stronę schodów. – Napijmy się. Twój problem jest… całkiem spory.
Cade zmierzył go obojętnym spojrzeniem. – Całkiem spory?
Rowan wzruszył ramionami. – Co? Chcesz, żebym powiedział katastrofalny? Tragiczny? Dobra. Twój problem jest kurwa tragiczny, Abel. – Wstał,






