LUNA
Jazda samochodem upływała w milczeniu. Siedziałam, wpatrując się w okno, a poranna mgła rozmywała wszystko w szarości. Dłonie Abla spoczywały pewnie na kierownicy. Ani razu na mnie nie zerknął, nawet gdy odwróciłam się lekko w jego stronę z nadzieją, że to zrobi.
Nie wiedziałam, dokąd jedziemy. Nie odezwał się słowem, odkąd po mnie przyjechał. Wiedziałam tylko, że coś się w nim zmieniło. Znik






