LUNA
– Zabijesz się – powiedział Jaxon, jego głos był płaski i pozbawiony rozbawienia. Znowu się zakrztusiłam, dławiąc się wodą, którą próbowałam przełknąć. Rozlała się po przodzie mojej koszuli, przemaczając cienki materiał.
Zakaszlałam, łapiąc powietrze, moje gardło paliło od suchości, która nie ustępowała bez względu na to, ile piłam.
– Niech tak będzie – wyszeptałam, drżącym oddechem. Wytarłam






