MINA
Nie mogłam powstrzymać uśmiechu rozciągającego się na mojej twarzy, mimo że Tessy i Arden już nie było. Policzki bolały mnie od tego, jak bardzo starałam się nie szczerzyć. Tymczasem Elias siedział zgarbiony na kanapie.
– Co się stało? – zapytałam, podchodząc bliżej.
Uniósł głowę, zaciskając usta.
– Ty – mruknął. – Wydajesz się bardzo szczęśliwa.
– Jestem – przyznałam natychmiast, wciąż uśmie






