MINA
– Czy to naprawdę ty, panno Mino? – zapytał jeden z nich.
Powoli podniosłam wzrok. Dwaj strażnicy stali kilka kroków ode mnie; obaj wciąż wyraźnie wstrząśnięci odkryciem pustej celi Roweny. Jeden z nich był tym samym, który wcześniej nerwowo tłumaczył procedury. Drugi wyglądał na młodszego, a swoją włócznię ściskał nieco zbyt kurczowo.
Przyglądałam im się o sekundę dłużej, niż było to koniec






