MINA
Trwałam przy nim, a moje dłonie drżały tuż nad jego ciałem. Korytarze przemykały obok nas niewyraźnie, gdy wywożono go ze szpitala. Ktoś rzucił uwagę, że skrzydło szpitalne wciąż jest w remoncie. Ktoś inny wyjaśnił pospiesznie, że nie mają tu jeszcze warunków, by odpowiednio leczyć wilkołaki.
Niewiele z tego do mnie docierało.
Był przytomny, ale wyglądał zbyt blado. Jego usta utraciły ten iry






