MINA
– Jest wycieńczony – powiedział lekarz stada, prostując plecy po zakończeniu sprawdzania parametrów życiowych Eliasa.
Stałam tam, z rękami mocno splecionymi przed sobą i ramionami ściągniętymi do środka. Słowo „wycieńczenie” nie brzmiało zbyt groźnie. Jednak sposób, w jaki marszczył brwi, mówił co innego.
Zacisnęłam usta, czując wstyd pełznący po kręgosłupie. Nie myślałam, że posunęliśmy się






