Biorę głęboki oddech, podnosząc się na nogi. Cofam się i uderzam go. Warczę, uderzając go raz za razem, aż jego twarz staje się krwawą papką.
"Perry," ktoś woła, ale powstrzymuje ich ostrzeżenie Króla.
Tracę panowanie. Absolutnie tracę rozum i popycham go, waląc jego twarzą o podłogę raz za razem, aż moje kostki uderzają o dywan pod nim z pluskiem. Mój wilk wyrywa się do przodu i ryczy, aż gardło






