Jonas
Ona się przeciąga, a sukienka, którą ma na sobie, pęka. Jej oczy się rozszerzają i parska, rozdzierając ją doszczętnie. Zatrzymuje się na moment, patrząc na siebie. Jej dłoń delikatnie pieści lewą stronę jej ciała, gdzie kiedyś były ślady. Zatrzymuje się tam, gdzie przebiłbym dłonią jej klatkę piersiową i spogląda na mnie. Utrzymuję jej wzrok, nie chcąc kusić więzi.
– Masz – podaję jej fartu






