Xylia wydała z siebie przerażony krzyk, zerwała się na równe nogi i odrzuciła lalkę. Jej dłonie były umazane sztuczną krwią, twarz blada jak ściana – każdy mógłby dostrzec, że była śmiertelnie przerażona.
Lydia tylko śmiała się do siebie, nie dbając o reakcję kogokolwiek innego.
Wyglądała jak psotne dziecko, które wykręciło numer, niemal pękając z dumy ze swojego dzieła.
– Ale z ciebie tchórz! Naw






