Piętnaście minut później wjechali na nieznany podjazd rozległej posiadłości. Przy bramie podała ich nazwiska. Brama otworzyła się, a ona pojechała dalej alejką.
Co my tu robimy?
Była zbyt zajęta szukaniem drogi na pas startowy za nowoczesną rezydencją, by przeczytać jego wiadomość.
– Jess? – złapał ją za ramię.
– Spokojnie, kochanie. Samolotem dotrzemy tam szybciej.
– Samolotem?
– Ciii. Dare powie






