– Nie sądzę, ale w porządku. Jeśli cię to nie kręci, pójdę. – Puścił drugą linę i ruszył na skraj pokoju, żeby poszukać swoich ubrań.
Nie chciała, żeby szedł. Jego kutas wciąż stał na baczność. Chciała go w sobie. W Aggie, nie w Pani V, ale to Pani V pragnął. Sam tak powiedział.
Zanim zdążył wciągnąć spodnie, chwyciła go za rękę i szarpnęła w stronę zaryglowanych drzwi.
– Nigdzie nie pójdziesz, do






