– Chodź, położę cię do łóżka, kochanie – powiedział James łagodnym głosem. – Wyglądasz, jakbyś osiągnęła granice panowania nad sobą. Odpocznij trochę. Jutro ty, Sophia i Sandra możecie sobie urządzić jeden z waszych terrorystycznych… eee… to znaczy dziewczyńskich lunchów, na których grozicie zagładą męskiej populacji. Gdybym nie był tak wkurzony na tego dupka za to, co zrobił, byłoby mi teraz nawe






