James podszedł, by stanąć obok Karli, dodając jej milczącego wsparcia, gdy piorunował Kena wzrokiem. W spojrzeniu Jamesa malowała się jawna odraza. Ken nawet nie próbował sprostać jego spojrzeniu. Poczucie winy malowało się na całej twarzy Kena, a potem jego oczy zalała rezygnacja i odsunął się na bok, by Karla mogła wejść do środka.
Karla minęła go, a za nią podążyła Sophia. James jednak został,






