Dopiero gdy spojrzał na nią ze zdumieniem, zorientowała się, że wygadała na głos cały swój tok myślenia. Cały dziedziniec ucichł i patrzył na nią, jakby rzuciła na nich wszystkich klątwę.
– Alan? – szepnęła, nie odrywając wzroku od lairda.
– Tak, dziewczyno?
– Złapiesz mnie, jeśli zemdleję? Nie sądzę, by upadek na ziemię dobrze zrobił moim ranom.
Ku jej zaskoczeniu chwycił ją za oba ramiona i






